Katia jest zwinniejsza od Nikiego. Jest żywym srebrem,
wszędzie jej pełno. Niki na początku był taki nieruchawy, nawet ćwiczyłam z nim
kilka razy wędką, żeby nabrał szybszych ruchów i kociej zwinności. Tak sobie
myślałam, że Niki jest trochę jak opóźnione dziecko, z którym trzeba pracować.
Teraz już Niki jest zwinniejszy i ładnie się bawią obydwoje,
chociaż Katia nadal jest szybsza i w pogoni do zabawek zawsze wyprzedza mojego
malutkiego Nikusia.
Katia ma dłuższe nogi i z niewielkim wsparciem potrafi
wskoczyć na blat kuchenny. Niki siada pod blatem i czeka, żeby go podsadzić, co
zawsze robię, chociaż zdaję sobie sprawę, że w ten sposób może stać się
wygodnicki i kiedyś, gdy zajdzie potrzeba może sobie nie poradzić. Muszę z nimi
poćwiczyć wspinaczki na drzewa, żeby wiedziały, że w razie niebezpieczeństwa
mogą się schronić wysoko.
Gdy je wypuszczam na zewnątrz, Niki jest odważniejszy,
zawsze pierwszy podąża w nowym kierunku. Katia porusza się z większą rezerwą.
Niemniej ładnie eksplorują nowe tereny i każda roślinka służy im za zabawkę.
Bardzo się boję je wypuszczać na podwórze, bo sztachety
ogrodzenia na froncie i od południa są na tyle szerokie, że mogą wyjść na
zewnątrz; już zdarzało mi się wciągać Nikiego za ogon zza ogrodzenia
frontowego.
Kilka razy bawiły się na górnym tarasie. Przeżywam za każdym
razie dużo strachu, bo kitki biegają w najlepsze na zewnątrz balustrady, a
Katia nawet chodzi po rynnach. Ale ładnie się bawią gałązkami glicynii i z
przyjemnością je obserwuję. Spacery te nie są długie; trwają ok. 15 – 20 minut
i kosztują mnie sporo nerwów.
Piesio już zaakceptował kotki, powiedziałabym nawet, że je
aprobuje, gdyż zdobył się na sposób i opróżnia ich miseczki. Wydaje mi się, że
się zaokrąglił i ograniczyłam mu śniadania. Staram się także stawiać
niedojedzone jedzenie kocie wysoko. Z Agisem i Misią nie było problemów, gdyż
miały swoją jadalnię na parapecie. Niki jest jednak jeszcze za mały, żeby tak
skakać.
Zakupiłam WC Kici i usiłuję nauczyć moje koty korzystania z
tego wynalazku. Katia już kilka razy nasiusiała do nowej toalety, ale wczoraj
zmieniłam żwirek na ekologiczny i kicia ma jakieś obiekcje. Generalnie jest
bardzo ciekawska i uważnie mnie obserwuje, kiedy jestem w łazience. Chciałabym,
żeby obydwoje moich kociąt korzystało z WC Kici, bo mam dość ciągłego
zamiatania żwirku porozrzucanego po mojej łazience. Moje poprzednie koty
załatwiały swoje potrzeby na zewnątrz, więc od lat już nie miałam problemu z
kuwetami itp. Ten ciągły bałagan mnie
denerwuje, chociaż nie jestem pedantką.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz