poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Piesio i Katia & Niki



Katia jest zwinniejsza od Nikiego. Jest żywym srebrem, wszędzie jej pełno. Niki na początku był taki nieruchawy, nawet ćwiczyłam z nim kilka razy wędką, żeby nabrał szybszych ruchów i kociej zwinności. Tak sobie myślałam, że Niki jest trochę jak opóźnione dziecko, z którym trzeba pracować.
Teraz już Niki jest zwinniejszy i ładnie się bawią obydwoje, chociaż Katia nadal jest szybsza i w pogoni do zabawek zawsze wyprzedza mojego malutkiego Nikusia.
Katia ma dłuższe nogi i z niewielkim wsparciem potrafi wskoczyć na blat kuchenny. Niki siada pod blatem i czeka, żeby go podsadzić, co zawsze robię, chociaż zdaję sobie sprawę, że w ten sposób może stać się wygodnicki i kiedyś, gdy zajdzie potrzeba może sobie nie poradzić. Muszę z nimi poćwiczyć wspinaczki na drzewa, żeby wiedziały, że w razie niebezpieczeństwa mogą się schronić wysoko.
Gdy je wypuszczam na zewnątrz, Niki jest odważniejszy, zawsze pierwszy podąża w nowym kierunku. Katia porusza się z większą rezerwą. Niemniej ładnie eksplorują nowe tereny i każda roślinka służy im za zabawkę.
Bardzo się boję je wypuszczać na podwórze, bo sztachety ogrodzenia na froncie i od południa są na tyle szerokie, że mogą wyjść na zewnątrz; już zdarzało mi się wciągać Nikiego za ogon zza ogrodzenia frontowego.
Kilka razy bawiły się na górnym tarasie. Przeżywam za każdym razie dużo strachu, bo kitki biegają w najlepsze na zewnątrz balustrady, a Katia nawet chodzi po rynnach. Ale ładnie się bawią gałązkami glicynii i z przyjemnością je obserwuję. Spacery te nie są długie; trwają ok. 15 – 20 minut i kosztują mnie sporo nerwów.
Piesio już zaakceptował kotki, powiedziałabym nawet, że je aprobuje, gdyż zdobył się na sposób i opróżnia ich miseczki. Wydaje mi się, że się zaokrąglił i ograniczyłam mu śniadania. Staram się także stawiać niedojedzone jedzenie kocie wysoko. Z Agisem i Misią nie było problemów, gdyż miały swoją jadalnię na parapecie. Niki jest jednak jeszcze za mały, żeby tak skakać.
Zakupiłam WC Kici i usiłuję nauczyć moje koty korzystania z tego wynalazku. Katia już kilka razy nasiusiała do nowej toalety, ale wczoraj zmieniłam żwirek na ekologiczny i kicia ma jakieś obiekcje. Generalnie jest bardzo ciekawska i uważnie mnie obserwuje, kiedy jestem w łazience. Chciałabym, żeby obydwoje moich kociąt korzystało z WC Kici, bo mam dość ciągłego zamiatania żwirku porozrzucanego po mojej łazience. Moje poprzednie koty załatwiały swoje potrzeby na zewnątrz, więc od lat już nie miałam problemu z kuwetami itp.  Ten ciągły bałagan mnie denerwuje, chociaż nie jestem pedantką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz