sobota, 3 maja 2014

Piesio - c.d.





Na początku października miałam z pracy wyjazdowe szkolenie i martwiłam się, kto się zajmie moim Piesynkiem i Agisem pod moją nieobecność.
Całe szczęście moja uczynna sąsiadka podjęła się tego zadania. Naszykowałam wszystko dla mojej menażerii, żeby Pani Henia nie musiała już tracić czasu na przygotowania. Wydaje mi się, że obie strony nie miały powodów do narzekań. Zwierzęta były zadbane, a sądzę, że nie dały się we znaki swojej opiekunce.

W połowie listopada uśpiłam Agisa. Ten przeklęty guz zamorzył go, jakby powiedziała moja Babcia. Był tak wychudzony, że gdyby go zmoczyć, wyglądałby jak szkielet powleczony zmatowiałym futerkiem i z tym guzem wielkości mojej całej dłoni za łopatką. Miał już takie zmęczone, smutne oczy.
Piesio oczywiście nie  odczuł odejścia naszego kota. Nigdy nie był sentymentalny. Pławił się i nadal się pławi w pozycji jedynaczki.

Sylwestra spędziłyśmy w swoim towarzystwie i dobrze, że byłam w domu. Piesio nigdy nie reagował na fajerwerki, w odróżnieniu do obydwóch dużych suń.  Zawsze stawiałam go jako przykład dostojnego zachowania. Może to obecność większych psów działała na Piesia uspokajająco ???? Nie wiem. W każdym razie Sylwester 2013 był ciężkim egzaminem dla mojego małego Piesynka. Nie dość, że hołota zaczęła kanonadę już koło 15:00 i waliła równo cały czas, to tuż przed północą i przez prawie godzinę po północku miało się wrażenie, że wybuchy są na naszym podwórzu. Było bardzo głośno. Gdy wychodziłam na papierosa,  Piesio bał się zostać sam w domu, a z kolei na zewnątrz trwała kanonada. Około 1:30 poszłyśmy spać i moja dziewczynka przytulona do mnie pod kołdrą, wreszcie się uspokoiła i zasnęła.

Zaczęłam na serio rozmyślać nad separacją od łoża z Piesiem. Tak się rozpycha i cała pościel oraz moja piżama są powleczone futerkiem… Zakupiłam mu legowisko przed Wielkanocą, ale dotarło dopiero po Świętach.
Wymierzałam fotel, na którym poleguje moje zwierzątko i wydawało mi się, że 60 cm x 55 cm mu wystarczy. Ale gdy rozpakowałam łóżeczko i umieściłam tam Piesia, to tak jakby….. po 10 cm więcej  z każdej strony by nie zawadziło. 
Ale nie wymieniałam legowiska na większy egzemplarz. Piesio nie chce słyszeć o innym legowisku, a obawiam się, że w wieku 10 lat odzwyczajać moją małą sunię od mojego łoża (które ona uważa pewnie za swoje, użyczane mi łaskawie na kilka godzin nocnych), to trochę poroniony pomysł.
Pomyślałam również, że może kiedyś będę miała kota, to się przyda.
I właśnie….
Byłyśmy z Piesiem 2 tygodnie temu w Lecznicy, bo chciałam, żeby pierwsza miłość Piesia – Doktor Małgosia go zobaczyła; Pani Doktor wróciła po swoich urlopach do pracy. 
Na wejściu zważyłam Piesia i okazało się, że tylko 14 kilo, wiec na widok Doktor Danuty zakrzyknęłam: ‘Pani Doktor, Piesio waży tylko 14 kilo’. ‘Właśnie widzę, że ma takie wcięcie w talii’ – odparła uprzejmie Pani Doktor.
Po czym zaczęłyśmy rozmowę o zwierzakach. Pani Doktor zauważyła, że mizerny ten mój dobytek  aktualnie, bo tylko Piesio  i ona myśli nad wzbogaceniem mojego stanu posiadania. ‘Pani Doktor – ja na to – Agis tak mi się dał we znaki w trakcie swoich ostatnich miesięcy, że mam dość kotów na jakiś czas. Jeśli chodzi o psy, to chciałabym dużego psa, ale mnie nie ma 11 godzin w domu i po śmierci mojej Cioci, ten zwierzak byłby sam tyle czasu. Pomyślałam, że za 4 lata, gdy przejdę na emeryturę i będę na chodzie, to jakąś następczynię moich Alissek sobie wezmę’.
‘Rzeczywiście, gdy Cioci już nie ma, to z psem byłby kłopot – Pani Doktor na to. – Ale jakiś kot przydałby się Pani. Ja będę miała za 2 miesiące małe koty. Bo teraz jest jeden rudy dziki i ten szary  (wskazała na zdjęcie na tablicy ogłoszeń), też pół dziki. A ja bym Pani dobrała coś szczególnego’.
‘Ja w czerwcu będę miała urlop, to mogłabym go w tym czasie przyuczyć’ – powiedziałam, już rozmyślając o nowym zwierzątku.
‘A ja mogłabym go trochę potrzymać tutaj, aby się nauczył korzystać z kuwety’ – stwierdziła Pani Doktor.  ‘Wie Pani, one w tych niewielkich klatkach bardzo szybko się uczą’.
‘No to zobaczymy’ – stwierdziłam. ‘Wolałabym dziewczynkę, bo są mądrzejsze’
‘Ludzi na ogół wolą koty, więc dziewczynek nie zabraknie’ – pocieszyła Doktor Danuta na odchodnym.
No i myślę, już zupełnie na serio nad małym kotem. Kociaki są takie słodkie, tylko niestety za szybko rosną. Ale trudno. Mam nadzieję, że nie trafi mi się taki biegający po firankach.
Piesio jeszcze nic o moich planach nie wie. I po co ma się denerwować zawczasu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz