W
ostatnich czasach zaczęło mi się wydawać, że Piesio ma zaćmę. Po pierwsze jest
już panią w wieku ponad średnim (w marcu skończy 11 lat). Po drugie – wydawało mi
się, że dostrzegam na jej gałkach ocznych taką jakby błonkę, jaką miał mój kot –
senior Cezar. Po trzecie – zbyt płochliwie reaguje na nagły ruch niedaleko
niej.
Ponieważ
nadal wypuszczam Piesia o 5:00 rano na samotne spacery, bałam się, że może mu
się jakaś krzywda przydarzyć, gdyby nie zauważyła, np. zbliżającego się samochodu.
W
Andzie polecono mi psiego okulistę, więc zamówiłam wizytę. I tak na początku
stycznia byliśmy z Piesiem u psiego okulisty – Dr. Garncarza w Warszawie. Pan
Doktor zbadał moją sunię różnymi 3 aparatami i stwierdził, że wzrok ma zgodny z
metryką (skądś to znam), tzn. gorzej widzi z bliska, ma wolniejszą akomodację
wzroku, gdy ona patrzy na pobliski krzak, a ja wołam do niej z innego miejsca;
słyszy mój głos, ale trochę trwa, nim mnie dojrzy.
W
każdym razie nie ma śladu zaćmy i Piesio może nadal samotnie spacerować o
poranku.
Trzeba
dać suniczkowi więcej czasu na namierzenie mnie, gdy ją w polu wołam i nie
złościć się za bezdurno.
I
– wcześniej niż za rok, nie mamy po co się pojawiać.
I
pięknie.
Tak
w ogóle, to podejrzewam, że Doktor Garncarz z małżonką – psim kardiologiem,
byli zaproszeni lata temu przez Doktor Danutę dla zbadania mojej Alissy I, gdy
podejrzewaliśmy wadę serca.
Bardzo
pięknie Pani Kardiolog zajęła się Dużą Panną Psicą i gdyby nie ten paskudny
chłonniak, moja Alissa mogłaby jeszcze pożyć jakiś czas.
Może
zapytam Pana Doktora następnym razem, czy nie byli na wyjazdowej wizycie w Konstancinie
tak 10 lat temu????

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz