poniedziałek, 2 grudnia 2013

Alissa II - c.d.



Piesio (moja mniejsza sunia) przywitał nas szczekaniem, wyraźnie obrażony na innego psa na podwórzu. Na werandzie pojawił się mój kot Agis i zoczywszy nieznane zwierzę, rzucił się do ucieczki po schodach na pierwsze piętro. A sunia za nim, ale gdy krzyknęłam ‘Alissa! Alissa!’, to się zatrzymała w połowie schodów (poprzednia Alissa nie wchodziła po schodach, poza werandą). Wydawało mi się, że sunia raczej z ciekawości ścigała kota; może nigdy nie widziała takiego zwierzaka???
Rozsiadłyśmy się, z Ceci na werandzie i wysłuchiwałam obiekcji mojej cioci, co do nowego nabytku. Alissa usiadła obok mojego fotela.
Jakieś pół godziny po naszym powrocie przyjechał mój brat z żoną. Alissa prawie weszła pod mój fotel i aż się skuliła, gdy brat się zbliżał. Stwierdziłam, że jakiś chłop musiał się nad nią znęcać.
Kilka godzin później, gdy serwowałam kolację moim psom, dałam suni chrupki Chappi z takąż konserwą i myślałam, że sunia zje miskę, taka była głodna, a przecież od tygodnia normalnie jadał u pana leśniczego.
Nad wieczorem wyszłyśmy na spacer w pola; chciałam sunię pokazać pani Beacie. Ciągnęła mnie na smyczy tak szybko, że myślałam, że mi rękę ze stawu w ramieniu wyrwie. Po kilkudziesięciu metrach zawróciłam i założyłam jej kolczatkę po Alissie I, żeby ją, choć trochę utrzymać. I tak podeszłyśmy do domu pani Beaty. Alissa na powitanie wspięła się na nią, jak poprzednio na mnie. ‘Młodziutka sunia’ – zauważyła pani Beata - ‘I jaka wychudzona’. Pierwsza znajomość została zawarta.

Jakoś sobie wydumałam, że Alissa II, podobnie jak jej poprzedniczka będzie urzędowała na podwórzu.
Pokazałam jej budę z wypranym dywanikiem i wieczorem zostawiłam na zewnątrz. Rano ją znalazłam skuloną na Piesiowej budzie na werandzie, wszystkiego 40 cm x 80 cm, niewiele jak na moją długonogą sunię.
W ciągu dnia pokazałam suni jak się wchodzi do budy, gdyż chciała, żeby wygodnie jej się spało. Ale sama mnie chciała wejść, więc ja weszłam pierwsza, a ona za mną i ułożyła się tak, że nie mogłam wyjść. W końcu się jakoś wydostałam, ale Alissa też wyszła i chociaż w ślad za piłeczką wchodziła do budy, nie chciała w niej pozostać. Mogłam liczyć tylko, że z czasem się przekona.
Od razu następnego dnia poszłyśmy do Lecznicy, żeby Alissę zaszczepić przeciwko wściekliźnie. Pani Doktor obejrzała ją dokładnie i stwierdziła, że jej zdaniem jest trochę starsza niż rok, ale na moje pełne przekonania stwierdzenie, że na pewno jest w tym wielu, wpisała jej rok do książeczki zdrowia. Alissa ważyła 25 kg, przy jej wzroście 90 cm na wysokości czubków uszu. Była wychudzona i miała brzydnie futro bez połysku.

Alissa przez cały czas się nie odzywała, chociaż Piesio kilka razy już ujadał. Byłyśmy z Ceci przeszczęśliwe; może, chociaż jeden pies będzie cichy… Niestety, po tygodniu sunia się oswoiła i zaczęła również szczekać, nie tak często jak Piesio i reagowała na próby uciszenia, ale jednak nie była niema.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz